Są takie wyjazdy, które zaczynają się od… pociągu. A w naszym przypadku – od pociągu, który prześladował nas z uśmiechem. Najpierw ten duży, sunący majestatycznie przez czeskie równiny, a potem ten mały, dowożący w lokalnym pubie kufel za kuflem czeskiego piwa, aż człowiek zastanawiał się, czy to nie ta sama lokomotywa tylko w wersji gastronomicznej. Tak rozpoczęła się nasza styczniowa przygoda w Czechach – szkolenie w firmie Sapho, które zostanie w naszej pamięci na długo.

Ale spokojnie – nie samym piwem i pociągami człowiek żyje. Najważniejszym punktem programu było odwiedzenie fabryki wanien Polysan. To miejsce, w którym akryl zamienia się w dzieła sztuki użytkowej, a każdy etap produkcji pokazuje, ile pasji i technologii kryje się w tak „zwyczajnej” wannie. Po zobaczeniu całego procesu – od formowania po wykończenie – kąpiel w wannie Polysan przestaje być tylko higieną. To trochę jak wejście do spa, tyle że we własnej łazience.

Kolejny etap podróży to wielki magazyn wysokiego składowania. I tu robi się naprawdę spektakularnie. Wyobraźcie sobie setki, a może i tysiące produktów piętrzących się jak klocki Lego, tyle że w rozmiarze XXL i w wersji „łazienkowej”. Dla fanów logistyki – raj. Dla klientów – gwarancja, że towar jest dostępny, a półki (czy raczej regały sięgające nieba) naprawdę się uginają od możliwości.

I wreszcie crème de la crème, czyli najnowsza ekspozycja produktów marki Sapho. Jeśli ktoś myśli, że łazienka to tylko biały klocek, srebrna bateria i przypadkowa półeczka, to tu przeżywa szok estetyczny. Meble łazienkowe, które wyglądają jakby wyszły z katalogu wnętrzarskiego, a nie z hali produkcyjnej. Wanny akrylowe i brodziki tak eleganckie, że człowiek zastanawia się, czy nie przenieść obiadu do łazienki, by móc w nich spędzać jeszcze więcej czasu. A wanny z hydromasażem? Cóż, kto raz spróbuje, ten już nie wróci do zwykłego prysznica.

Nie możemy też zapomnieć o ceramice łazienkowej – klasycznej, ale w świeżym wydaniu – oraz o bateriach, które coraz śmielej pokazują, że srebro i chrom to tylko początek. Marka Sapho oferuje coraz bogatszą paletę kolorów, a prawdziwym hitem staje się kolekcja Iconic. Ten design szturmem zdobywa polski rynek i nic dziwnego – w końcu kto by nie chciał mieć baterii, która wygląda jak biżuteria łazienkowa?

Cała ta wyprawa do Czech była jak film: trochę komedii (pociągi i piwo), trochę dokumentu (fabryka, magazyn), a przede wszystkim pokaz pełen inspiracji. Sapho i Polysan udowadniają, że łazienka nie musi być nudnym pomieszczeniem „do użytku”. Może być wizytówką domu, miejscem relaksu i codziennego luksusu.

Dlatego mówimy wprost – jeśli jeszcze nie widzieliście tej ekspozycji na żywo, koniecznie trzeba to nadrobić. Bo zdjęcia, katalogi i opisy są świetne, ale prawdziwe wrażenie robi dopiero kontakt z produktami. Wtedy zaczynacie planować remont nie dlatego, że musicie, ale dlatego, że chcecie.

I w tym właśnie tkwi magia Sapho – łączącej czeską solidność z designerskim sznytem. Po takim szkoleniu wiemy jedno: klienci, którzy wybiorą produkty tej marki, nie tylko urządzają łazienkę. Oni tworzą przestrzeń, do której będzie chciało się wracać każdego dnia.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
W tym artykule: